Użytkownik: Hasło:
zapamiętaj Zapomniałem hasłaZarejestruj się!
Oazy wakacyjne
Misja Warszawy - Marsz dla Jezusa z Neonami Opublikowany w: Świadectwa
Opublikowany przez: tstempko dnia 24.04.2012, 21:30:00 (1045 odsłon) |

Marsz dla Jezusa - Misja WarszawyNiedziela, wczesne popołudnie. Pogoda ładna, ale nadciągają chmury i zanosi się na deszcz. Prognozy mówią, że ma lać. Z żoną i z małymi dziećmi nie bardzo mamy ochotę wychodzić. Ale jednak wychodzimy. To Marsz dla Jezusa.


Do Marszu zbliżamy się od strony Ogrodu Krasińskich. Z daleka słychać już pieśni rozpoczynającego się przy kościele św. Augustyna (ul. Nowolipki 18) marszu. Mijamy czoło Marszu i wraz z żoną rozglądamy się za rodziną. Idą gdzieś przy końcu, ale końca nie widać. Tłum ludzi jakiego się nie spodziewałem. Tysiące osób, dorosłych i dzieci w pokojowej manifestacji, śpiewających radosne pieśni o zmartwychwstaniu, o wspólnocie. W końcu spotkaliśmy się.

Marsz dla Jezusa zaraz po wyjściu z jednego z trzech kościołów


Neokatechumenat z Piastowa w Marszu dla JezusaChwilę później przechodzimy przez ulicę Andersa. Policja wstrzymała ruch. Ktoś zniecierpliwiony trąbi, ale większość przygląda się życzliwie i z zainteresowaniem. Młody człowiek pyta się mnie: "Przepraszam, co się dzieje?", "Marsz dla Jezusa" odpowiadam. Przechodnie wyciągają komórki, robią zdjęcia i filmy. I dobrze niech robią, bo pewnie w mediach mainstreamowych nie usłyszą o tym marszu. A przecież, nieraz pokazują tam "wielkie" manifestacje czy protesty, w których uczestniczy kilkaset osób. A tu są tysiące i nie są to wszyscy bo w kierunku Placu Zamkowego ruszyły podobne marsze także z kościołów św. Aleksandra na Placu Trzech Krzyży  i Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny (ul. Przyrynek 2). 

Marsz dla Jezusa ulicą MiodowąPogoda dopisuje. Idziemy ulicą Długą a następnie skręcamy w Miodową. Pobiegłem do przodu by zrobić jakieś dobre zdjęcie, by ująć tych wszystkich ludzi. Okazało się, że początek kolumny już wchodzi na Krakowskie Przedmieście więc nie mam szans na objęcie całego tłumu. Wracam więc do rodziny i chwilę później także i my wchodzimy. Radosne śpiewy przeplatają się ze świadectwami wiary mówionymi ze sceny. Wokół mnie radosny tłum ludzi. Trwamy w tej radości dłuższą chwilę.

W pewnej chwili zjawia się kapłan z Najświętszym Sakramentem. Tłum się wycisza, jednak o ciszy takiej jak w czasie kościelnej adoracji nie ma mowy. Marsz dla Jezusa (Misja Warszawy) Tłum na Krakowskim PrzedmieściuObok klęczącego tłumu przechodzi mnóstwo przypadkowych osób, przejeżdżają samochody i autobusy. Klęcząc modlimy się za Warszawę. Około 19 na scenę wychodzi ks. kard. Kazimierz Nycz. "Musimy pokazywać naszemu kochanemu miastu, że Jezus jest z nami, że życie jest piękne i że warto być chrześcijaninem" mówi. Całość kończą radosne tańce Lednickie.

Wracamy z żoną do domu w poczuciu, że był to bardzo dobry czas. Warto było przyjechać i nie było to wcale takie trudne jak się na początku wydawało. Owszem, padało, ale w innej części Warszawy. Wróciliśmy do domu szczęśliwsi, umocnieni.

Wersja do wydrukowania Utwórz dokument .pdf z tego artykułu