Użytkownik: Hasło:
zapamiętaj Zapomniałem hasłaZarejestruj się!
Kongregacja Odpowiedzialnych 2014, sobota, nieszpory
Szlakiem Świętego Jakuba Opublikowany w: D.Modlitwy
Opublikowany przez: Wladek dnia 20.10.2014, 21:40:00 (981 odsłon) |

Uwaga! Pielgrzymi

 "...To że Bóg mnie uzdrowił, może to zabrzmi dziwnie, ale nie jest dla mnie najważniejsze. Doświadczyłam, że choć ja nie mogę Jemu nic dać, to On mnie kocha absolutnie za darmo i za darmo troszczy się o mnie!..."

Świadectwo z pielgrzymki do Santiago de Compostela

Od jakiegoś czasu myślałam o Camino (dla tych, którzy słyszą to słowo pierwszy raz: jest to pielgrzymka do grobu św. Jakuba Apostoła w Santiago de Compostela w Hiszpanii); na początku wakacji zapytałam się na modlitwie Maryję, czy mam iść, po chwili poczułam pewność: tak! Potem wszystko potoczyło się szybko, w ciągu zaledwie kilku dni, załatwiłam wszystkie sprawy, a właściwie to Pan Bóg mi pomógł, znalazła się też osoba, która sfinansowała mi bilety. Wcześniej powiedziałam Bogu, że są dla mnie za drogie i żeby mi te bilety „załatwił”, jeśli rzeczywiście chce, abym już w tym roku wybrała się w tą drogę. Szłam z prośbą o to, by nauczył mnie zaufania Jemu. Na samym początku dostałam słowo, abym się starała o codzienną Mszę św. (wbrew pozorom w Hiszpanii nawet na szlaku pielgrzymkowym nie jest to rzecz łatwa), a Bóg zajmie się resztą, i tak też było.

Miejsce Cudu Eucharystycznego (kościół mieści się na wysokości prawie 1400 m n.p.m.) panie, które częstowały pielgrzymów kawą, ciastkiem i ... ulotkami ewangelizacyjnymi :)

Po dwóch dniach pielgrzymki okazało się, że odnowiła mi się kontuzja ścięgien w obu stopach, dodam, że było to w środku lasu, a Hiszpanie nie znają angielskiego, więc ewentualny telefon po pomoc nie wchodził w grę. Zaczęłam się modlić, prosząc Boga, by mi pomógł i tak nie zostawiał, skoro już mnie tu ściągnął, bo to w końcu był Jego pomysł. Po chwili znalazłam kij, który idealnie nadawał się na kostur. Z jego pomocą, zaczęłam powoli iść, a kij ten – znak Bożej opieki dla mnie towarzyszył mi aż do samej katedry w Santiago. ja i mój kostur :)Co ciekawe, problemy ze ścięgnami zniknęły dzień przed wejściem do katedry. To że Bóg mnie uzdrowił, może to zabrzmi dziwnie, ale nie jest dla mnie najważniejsze. Doświadczyłam, że choć ja nie mogę Jemu nic dać, to On mnie kocha absolutnie za darmo i za darmo troszczy się o mnie! Widzę, że rzeczywiście mogę Mu ufać, bo On jest ze mną i mnie prowadzi. Często towarzyszyły mi słowa: Ja nie znam drogi, Ty ją znasz, a więc prowadź. Wtedy te słowa dotyczyły drogi, kwestii którą trasę wybrać, gdzie przenocować itd., teraz, są słowami ufności, że Bóg zna drogę mego życia i prowadzi swoimi ścieżkami. Chwała Panu! boczne wejście do Katedry (główne było w remoncie)

Wersja do wydrukowania Utwórz dokument .pdf z tego artykułu